Już wszystko jasne! Teraz możemy już o tym mowić oficjalnie. Marcin Dubiel, Lexy Chaplin i ich kolega, Adam Zaorski w ubiegłym tygodniu zaaranżowali w mediach społecznościowych wyjazd do Los Angeles. Miał on trwać cztery dni – od wtorku do piątku. Na początku całkiem dobrze im to wychodziło – nawet przez pierwszy dzień swoich wyimaginowanych wakacji.

Marcin Dubiel udawał, że jest w Los Angeles

Natomiast już podczas kolejnych dni zaczęliśmy widzieć, że z ich wyjazdem jest coś nie tak. Relacje na Instagramie były inne niż zwykle: nie pokazywali siebie na filmikach, prawie w ogóle nie było ich na zdjęciach z tłem, a jak już byli, to wszyscy widzieli, że to fotomontaż…

TYLKO U NAS. Marcin Dubiel na Instagramie jest w LA, a w rzeczywistości w Warszawie. Czy to SOBOWTÓR? (WIDEO)

Nasza dziennikarka w czwartkowy wieczór wybrała się do jednego z warszawskich lokali. Niespodziewanie po tym, jak zobaczyła kolejne dziwne relacje Marcina Dubiela, pod lokal podjechał taki sam samochód, jak ma nasz „największy polski prankster”. Wtedy było już wszystko jasne…

Następnego dnia rano napisaliśmy na Instagram Marcina Dubiela z pytaniem, co robił tego dnia w Warszawie, ale wiedzieliśmy, że nie odpisze…. Napisaliśmy, więc do agencji Spotlight i godzinę później mieliśmy już komentarz od samego zainteresowanego. Przedstawiamy maila w niezmienionej wersji: „Dzień dobry, to najwidoczniej pomyłka bo jestem jeszcze w LA z Lexy i przyjacielem„.

Następnie nasze nagranie wylądowało na facebookowej stronie „hyde park” prowadzonej przez portal Vogule Poland. Internauci zaczęli węszyć i szybko doszli do tego, że jest to prank, a Lexy, Dubiel i ich przyjaciel wynajęli pokój w Sheraton Grand Warsaw. 

TYLKO U NAS! Wiemy gdzie Marcin Dubiel i Lexy aktualnie przebywają, są bliżej niż myślicie

Dzisiaj możemy zobaczyć, jak młodzi youtuberzy przygotowywali się do wielkiego PRANKA. Jedno trzeba im przyznać – potrafią przekuć porażkę w sukces… Już na wstępie sam tytuł śmieszy: „SPRANKOWALIŚMY CAŁĄ POLSKĘ!” Czy aby na pewno?

Jak tłumaczą na filmie, ich przyjaciel – Adam Zaorski mieszkał w Los Angeles i stąd mieli zdjęcia i filmiki, do których podkładali swój głos – o czym internauci szybko się domyślili, również szybko się zorientowali, że zdjęcia z plaży są robione nad Wisłą i tak też się okazało, bo kto robi zdjęcia na tle piasku, a nie na tle Malibu, kiedy jest w Malibu?

 

W piątek, kiedy już prawie cała Polska wiedziała, że kręcą pranka – Marcin nadal szedł w zaparte, że nikt się nie zorientował i oszukał fanów:

Moi drodzy, mamy ostatni dzień i wszystko, do czego dążyliśmy, udało nam się zrealizować. Jesteśmy dokładnie w tym miejscu, w którym chcieliśmy być – podkreślił Dubiel.

Może najlepiej będzie, jak sami to ocenicie. Czy Marcin Dubiel zachował się w porządku do swoich fanów? Piszcie w komentarzach.