Przemek Kossakowski (48 l.) został prowadzącym nowy program „Down the road” na antenie TTV. Telewizyjne show opowiada o szóstce młodych osób z zespołem Downa, które wraz z dziennikarzem ruszają w podróż po sześciu krajach. W wywiadzie Przemek wyznał, co najbardziej zaskoczyło go w programie.

Martyna Wojciechowska o Kossakowskim: Nie sądziłam, że wilczyca alfa…

Nowy Program Przemka Kossakowskiego – „Down the road. Zespół w trasie”

„Down the road. Zespół w trasie” to format telewizyjny, którego jeszcze nie było w naszym kraju. Program wystartował 23 lutego na antenie TTV, pierwszy sezon składa się z 20 odcinków. Bohaterowie programu mieli szansę przeżyć po swojemu to, co dla wielu z nas jest powszechne i zupełnie naturalne.

Przemek Kossakowski zdecydował się na udział  w programie przede wszystkim ze względu na jego niepowtarzalny format. Do tej pory w ofercie telewizyjnych stacji nie było takiego projektu. Dziennikarz zazwyczaj wcielał się w rolę głównego bohatera, tym razem zaś to nie on był w centrum zainteresowania, a 6 pozostałych uczestników.

Kossakowski usunął się w cień i pozwolił nowym uczestnikom przejąć inicjatywę i wykazać się. Jak przyznał w rozmowie z portalem dziennik.pl – Przemek miał rolę kierowcy i moderatora. On towarzyszył grupie uczestników w podróży, interweniował jedynie wtedy, gdy czuł że wymaga tego sytuacja. Zazwyczaj pozostawiał pole do popisu 6 odważnych – którzy świetnie sobie radzą.

View this post on Instagram

To nie miał być odcinek o ważnych rzeczach. To miał być odcinek o błahej radości. Nie przewidywaliśmy większych emocji. Po kilku dniach podróży, kilku poważnych rozmowach i kilku nieporozumieniach uznaliśmy, że czas wrzucić na luz i nieco się rozerwać. Mieliśmy do dyspozycji tor formuły 1, podrasowane Porsche Cayman i bolidy KTM. Mieliśmy zapomnieć o ograniczeniach, wcisnąć gaz do dechy i dać się ponieść adrenalinie. Ryk silników, pisk opon, zapach benzyny o poranku. Nic, tylko czysta, beztroska zabawa. I do pewnego momentu tak właśnie było. Najpierw pojechały dziewczyny. Podobało im się. Kiedy wróciły i nastał czas na zmianę, wśród panów pojawiły się co prawda pewne wątpliwości, ale ostatecznie zostały rozwiane i trzy Caymany w niskim pomruku trzystukonnych silników wyjechały na tor, podkręciły obroty i zniknęły  za zakrętem. Staliśmy przy betonowej barierce która oddzielała nas od asfaltu a Dominika, Ola i Agnieszka licytowały się komu warto kibicować. Potem Porsche wróciły, a my zrozumieliśmy, że coś jest nie tak. Z samochodu którym jechał Michał wysiadł tylko kierowca. Był zaniepokojony i wyraźnie nie wiedział co zrobić. Podbiegłem i otworzyłem drzwi od strony pasażera. Michał w milczeniu wpatrywał się w przednią szybę. Kucnąłem. Zapytałem jak się czuje. Spojrzał na mnie rozkojarzonym wzrokiem, poprawił kominiarkę, którą miał na głowie i zaczął mówić. I wtedy zrozumiałem że to jednak nie będzie odcinek o błahej radości. To będzie odcinek o rzeczach najważniejszych… DOWN THE ROAD.  ZESPÓŁ W TRASIE. ODCINEK 3. DZISIAJ. GODZINA 22.00. TELEWIZJA TTV.

A post shared by Przemyslaw Kossakowski (@przekossakowski) on

Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski; piękna para

W rozmowie z portalem dziennik.pl dziennikarz wyjawił jakie miał obawy przez zaangażowaniem się w projekt.

Były to takie obawy, jakie ma każdy człowiek przed zetknięciem się z czymś sobie zupełnie nieznanym. Czułem więc ekscytację, ale także coś, co można nazwać lękiem. Temu projektowi od początku towarzyszyły zupełnie inne emocje niż moim poprzednim programom. Wiedzieliśmy, że chcemy pokazać prawdę o ludziach z zespołem Downa, ponieważ niestety w większości przypadków ci, którzy nie mają na co dzień kontaktu z takimi osobami, opierają się na kliszach i stereotypach nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością. Dlatego chcieliśmy pokazać naszych bohaterów najbardziej prawdziwie, jednocześnie robiąc telewizję – powiedział w wywiadzie dziennikarz

Kosskakowski program

Fot.Materiały Prasowe

Jak to zazwyczaj bywa w przypadku czegoś nowego, i tym razem pojawiły się głosy mówiące – że format programu w domyśle rozrywkowego powstał kosztem ludzi z chorobą Downa. Dziennikarz wyjaśnił, że cała epika stanęła przed bardzo ciężkim zadaniem. Program w domyśle nie miał być dokumentem – tylko właśnie telewizyjnym programem rozrywkowym.

Śmiech towarzyszył nam każdego dnia i to będzie widać na ekranie, ale prócz tych wszystkich zabawnych sytuacji, jest też bardzo istotna część, jaką są poważne rozmowy na temat życia naszych uczestników – skomentował Przemek

Dziennikarz wyznał, że podczas nagrywania programu bardzo dużo się nauczył, nie tylko jak wygląda obcowanie z osobami z chorobą Downa. Jak powiedział w wywiadzie Kossakowski:

Przed wyjazdem przeszliśmy przygotowanie w kwestii osób z zespołem Downa, ale okazało się, że cała ta teoria nic nie znaczy w obliczu rzeczywistego kontaktu. Osoby z zespołem Downa zmęczenie odczuwają tak mocno, że nie ma wówczas mowy o dalszej pracy. Odczuwają bardziej każdą emocje, zarówno radość i szczęście, jak i ból czy smutek. Te emocje często się też u nich przeplatają. Zdarzały nam się więc regularnie sytuacje, że od ogromnego szczęścia, przechodziliśmy w bardzo głęboką melancholię czy smutek – wyjawił Kossakowski

Do tej pory format został zrealizowany w Belgii i emitowany również w telewizji holenderskiej. Na Instagramie dziennikarza można przeczytać wiadomości od fanów, którzy są oczarowani nowym projektem.

Program który pokochałam po pierwszych minutach. Czekam niecierpliwie na więcej!

Czekam! Ten program dostarcza tylu emocji 😍 Na przemian śmieję się i wzruszam

Tyle pozytywnych emocji i wzruszeń nie dostarczył mi żaden inny program – pisali zachwyceni Internauci

A Wy, widzieliście już najnowsze odcinki?

Co myślicie o programie?

ZOBACZ WIĘCEJ:

Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski WZIĘLI ŚLUB?!

Martyna Wojciechowska będzie PIĘKNĄ panną młodą! Zobaczcie to zdjęcie

Kossakowski startuje z NIEZWYKŁYM projektem!