Mija 7 lat od śmierci Magdy Żuk, a sprawa wciąż niezamknięta. Co stało się w Egipcie w 2017 roku?
"Ja już stąd nie wrócę" - powiedziała do swojego chłopaka.
Wiosna w 2017 roku upłynęły w polskich mediach pod znakiem odkrywania nowych wątków i tropów w tajemniczej sprawie śmieci Polki w Egipcie.
W śmierć Magdaleny Żuk zaangażowały się liczne biura detektywistyczne, w tym Krzysztofa Rutkowskiego.
Zagadkowa i wstrząsająca śmierć Magdaleny Żuk spowodowała wysyp teorii spiskowych. Internauci do dziś wysnuwają kolejne wnioski na temat jej rzekomego samobójstwa.
Przypominamy, że oficjalnie kobieta wyskoczyła z drugiego piętra na beton, przez co zmarła dwa dni później.
Jednak najbardziej zadziwiające i do dziś niewytłumaczalne było, to kiedy kobieta tuż przed śmiercią mówi do chłopaka przez telefon – Ja już stąd nie wrócę.
Zapis rozmowy trafił do sieci i wstrząsnął całą Polską.
Magdalena Żuk miała lecieć na wakacje z chłopakiem Markusem, jednak tuż przed wylotem okazało się, że chłopak nie posiadał ważnego paszportu.
Chłopak podczas rozmowy wyczuł, że coś niedobrego dzieje się z jego dziewczyną, więc kupił jej bilet powrotny na 29 kwietnia. Niestety z Żuk było coraz gorzej i 30 kwietnia trafiła do szpitala, w którym podobno wyskoczyła przez okno.
Jedną z hipotez, która usilnie była propagowana przez władze egipskie, jest ta, że Polka była chora psychicznie.
Z tym nie zgadzali się rodzice denatki, przyjaciele oraz jej partner Markus W..
Jednak jak później się okazało, Magda Żuk miała być pacjentką podlegającej szpitalowi poradni i oddziału psychiatrycznego w Sieniawce koło Bogatyni.
“Badany jest wątek załamania psychicznego. Wystąpiliśmy o zabezpieczenie takiej dokumentacji medycznej. To są jednak dane wrażliwe i nie możemy udzielać na razie informacji w tej sprawie” – powiedziała prok. Węglarowicz-Makowska na konferencji prasowej.
Reporterzy “Superwizjera” dotarli do sąsiadów Magdy z hotelu w Egipcie. Wspominali, że Polska biegała po hotelu, zaczepiała ludzi i płakała:
“Pierwszego dnia. Ona biegała cały czas po hotelu, zaczepiała wszystkich ludzi. I cały czas płakała i mówiła, że ten jej chłopak powinien być z nią, on powinien być tutaj i ona chce wracać do Polski” – taka wersja mija się z tym, co mówił Markus, chłopak zmarłej, który twierdzi, że jego dziewczyna była zadowolona z wycieczki.
“Ja do niej mówię: słuchaj, chłopak cię bardzo kocha, czeka na ciebie, i ty teraz się ciesz słońcem, odpoczywaj, nie jesteś tu sama, jesteśmy z tobą, pomożemy ci i zawsze możesz nawet liczyć na nas, że możemy cię gdzieś zabrać. Ona tylko patrzyła takim pustym wzrokiem. Zadała mi tylko jedno pytanie: czy oni wierzą w życie pozagrobowe? Ale kto, co, nie wiem. I ona nie chciała pomocy żadnej od nikogo. Pół dnia ją widzieliśmy chodzącą dookoła hotelu, w tym pełnym słońcu, ubraną w długie spodnie. Za nią chodził w odległości dziesięciu metrów (ktoś) z ochrony hotelu, a ona tańczyła, śpiewała, skakała, wirowała, modliła się” – ciągną turyści.
Mimo tego w sieci cały czas krążą teorie, że kobieta została wykorzystana przez obcych mężczyzn, po tym, jak podano jej tabletkę gwałtu.
Lekarz w rozmowie z reporterem “Super Expressu” twierdził, że Polka zachowywała się, jakby była pod wpływem bardzo niebezpiecznego narkotyku, po którym wygląda się, jak zombie.
Bliscy Magdy Żuk mają żal do organów ścigania, że podczas śledztwa popełniono masę błędów min. nie zabezpieczono monitoringu, a w aktach sprawy nie znalazł się ani jeden dowód na to, że kobieta leczyła się psychiatrycznie.
Siostra Żuk wiele razy zapewniała w mediach, że Magda nie wzięłaby z własnej woli jakikolwiek narkotyk: “Jestem pewna, że jej coś podano. Sama świadomie nie wzięłaby narkotyków, bo była ich przeciwniczką. Wykorzystać ktoś ją chciał, a może i wykorzystał”.
Minęło siedem lat, a śledztwo nadal trwa.
Przesłuchano ponad 200 osób, zebrano tomy akt, ale do dziś Polska nie dostała wszystkich wyników badań toksykologicznych od egipskich służb.
Natomiast w marcu tego roku w Sądzie Okręgowym w Łodzi odbyło drugie posiedzenie w sprawie zadośćuczynienia od biura podróży, z którego poleciała Magda Żuk na wakacje. Rodzina domaga się odszkodowania.