Przejmujące wyznanie Ewy Minge na temat śmierci matki. “Umierała mi na rękach”
Padły poruszające słowa...
Ewa Minge i Michał Bartkiewicz odpadli w drugim odcinku “Tańca z Gwiazdami”.
Ewa Minge nie kryła rozgoryczenia faktem, że jeden z jurorów — Rafał Maserak zrobił w trakcie programu coś, co uznała za poniżej pasa…
Rafał Maserak po tańcu projektantki mody wziął Iwonę Pavlović na parkiet i wykonał figurą, którą wcześniej robiła Ewa Minge.
Artystka była oburzona zachowaniem tancerza. “Ośmieszyłeś nas na koniec, robiąc figurę, którą zrobiłam. Myślę, że to jest klasa sama w sobie” — wyznała Ewa Minge.
Ewa Minge później nie kryła rozgoryczenia tym, jak została potraktowana przez jurora. Jasno dała do zrozumienia, że świat telewizyjny nie jest jej naturalnym środowiskiem.
Mało kto wie, że swego czasu projektantka mody przeszła przez prawdziwe piekło…
Ewa Minge pochowała własną mamę oraz jej ukochaną siostrę.
Projektantka mody pomagała im w chorobie do ostatnich chwil. Na jej oczach zmarła matka…
“Po śmierci mojej mamy miałam taką żałobę, tak się zachowywałam… jak teraz przez cztery lata. Przychodzi taki moment, że czujesz tę energię, że ten człowiek, który odchodzi, on jest. Czujesz, że on jest naprawdę przy tobie, że cię wspiera. To są metafizyczne historie” — wyznała Ewa Minge.
Później dodała, że była także przy śmierci partnerki jej ojca — Ani, która zawsze była bliska jej sercu.
“Zlikwidowałam życie mojej mamy, siostry mojej mamy. Jedna i druga umierały na moich rękach z powodu tej samej, ciężkiej odmiany raka. Jedna w Polsce, druga w Stanach. Zlikwidowałam też życie Ani mojego taty. Te prawdziwe ostatnie pożegnanie jest wtedy, jak otwierasz szufladę, a tam są skarpetki, bluzeczki poskładane, jakieś bibeloty. […] Warto sobie wziąć coś takiego na pamiątkę, bo to są pewnego rodzaju talizmany” — podsumowała Ewa Minge.
Ewa Minge do dziś trzyma w sercu pamięć o wszystkich zmarłych, którzy odeszli z jej rodziny.
Kiedy ma trudniejszy moment w życiu, to siada sobie na kamieniu i opowiada o wszystkim swojej ukochanej mamie, której już nie ma z nami…
“Ja jak mam taki trudniejszy moment, wsiadam w samochód. 300 km od mojego domu jest grób mojej mamy. Jadę do taty, siadam na takim wielkim czarnym kamieniu […] i gadam z tą moją mamą. Jest mi dużo lżej. Ktoś powie: wariatka… Nie. Osoba, która widzi i czuje więcej” — podsumowała Ewa Minge.
Mamy nadzieję, że teraz w życiu Ewy Minge nadejdą same piękne i słoneczne chwile.