Kinga Rusin długo nie zapomni wyjazdu na tegoroczne Oscary, a właściwie imprezy, która po nich się odbyła. Dziennikarka bawiła się na prywatnej imprezie Beyonce i Jaya-Z, na której nie można było robić zdjęć. Ten zakaz jednak nie powstrzymał Kingi Rusin przed zrobieniem sobie zdjęcia ze „szczupłą jak przecinek” Adele. Fotką pochwaliła się na Instagramie i się zaczęło. Zdjęcie w mgnieniu oka rozeszło się w sieć, a nawet pojawiło się w zagranicznych mediach. Dziennikarce nie spodobała się międzynarodowa sława, więc usunęła zdjęcie.

Ania Wendzikowska szczęśliwa po relacjonowaniu Oscarów, a fani robią aluzje do Kingi Rusin

Kinga Rusin tłumaczy się po imprezie

Usunięcie zdjęcia tłumaczyła tym, że „to było szaleństwo, którego nie przewidziała”. Najwyraźniej uznała, że to wyjaśnienie nie jest wystarczające i dodała nowi wpis, w którym tłumaczy się z hollywoodzkiej imprezy.

Bardzo mnie cieszy, że tak wielu czytelników portali plotkarskich tak gwałtownie zaczęło wyznawać umiłowanie do prywatności… celebrytów. A hejterzy zaczęli opowiadać o moralności. Cuda po prostu. Nagle mikro relacja z udziału w imprezie gwiazd wywołała dyskusję o tym co wolno, a czego nie wolno dziennikarzowi. Otóż spieszę z wyjaśnieniem, że kwestia ta jest mocniej uregulowana w Kalifornii niż w Polsce. Są to reguły surowe, ale w ich ramach dziennikarz może działać i zbierać informacje, materiały oraz je publikować – zaczęła.

Kinga Rusin w NIETYPOWYM stroju na gali. „Czemu w piżamie?”

W swoim wpisie zasugerowała też, że dziennikarze zwykle interesują się tylko intymnymi szczegółami z życia gwiazd i piszą „zasłyszane informacje”, a jej się udało zrobić relację z własnych przeżyć.

Dlatego bardzo ostrożnie pisałam tę relację insiderską, aby działać zgodnie z regułami. Było to o tyle łatwe, że nie interesują mnie bardzo chronione intymne szczegóły relacji osobistych gwiazd showbiznesu, zasłyszane informacje prywatne, a tym bardziej ich przekazywanie (to robią brukowce). Przyjęłam w naturalny  sposób inny cel: postanowiłam oddać klimat imprezy głównie poprzez pokazanie moich własnych przeżyć, a nie cudzych – tłumaczyła.

Choć Kinga Rusin naraziła się wielu osobom, to zdaje się, że jest zadowolona ze swojej insiderskiej relacji.

Jedno zdjęcie, a tyle szumu. Kinga Rusin została SPARODIOWANA

Oczywiście naraziłam się wielu osobom w Los Angeles takim materiałem. Ale taka jest cena pisania tekstów insiderskich. I trzeba trochę odwagi. Dziennikarze cały czas wszystkim się narażają. Bardziej narażam się myśliwym czy Ministerstwu Środowiska. Więc na pewno nie będę się przejmować ewentualnym zakazem wstępu na imprezy w USA. A miłą nagrodą są zaproszenia udzielenia wywiadów w światowych telewizjach – zakończyła.

View this post on Instagram

Siedzę przed komputerem w L.A. i zaśmiewam się z memów powstałych na kanwie mojej relacji. Tak, moje przygody były jak z bajki i są wręcz niewiarygodne. Sama mam ochotę te memy tworzyć. Ale najśmieszniejsze jest to, że to co opisałam jest prawdą. Życie tworzy niesamowite scenariusze. Nie wierzycie? Niech będzie, że mi się przyśniło, jeśli oczywiście lepiej się poczujecie. Bardzo mnie cieszy, że tak wielu cztelników portali plotkarskich tak gwałtownie zaczęło wyznawać umiłowanie do prywatności… celebrytów. A hejterzy zaczęli opowiadać o moralności. Cuda po prostu. Nagle mikro relacja z udziału w imprezie gwiazd wywołała dyskusję o tym co wolno, a czego nie wolno dziennikarzowi. Otóż spieszę z wyjaśnieniem, że kwestia ta jest mocniej uregulowana w Kalifornii niż w Polsce. Są to reguły surowe, ale w ich ramach dziennikarz może działać i zbierać informacje, materiały oraz je publikować. Dlatego bardzo ostrożnie pisałam tę relację insiderską, aby działać zgodnie z regułami. Było to o tyle łatwe, że nie interesują mnie bardzo chronione intymne szczegóły relacji osobistych gwiazd showbiznesu, zasłyszane informacje prywatne, a tym bardziej ich przekazywanie (to robią brukowce). Przyjęłam w naturalny  sposób inny cel: postanowiłam oddać klimat imprezy głównie poprzez pokazanie moich własnych przeżyć, a nie cudzych. Nie wchodząc w dalsze wywody, wszystko jest zgodne z dziennikarskimi regułami gry w USA. To oczywiste, że osoby znane w ogóle nie chcą by na ich imprezach byli dziennikarze. I oczywiście, setki dziennikarzy (z kilkoma rozmawiałam) z całego świata marzyło, aby się dostać na tę imprezę. To wspaniałe, że mi się udało. Efektem tego była nie tylko cudowna noc, ale również super zdjęcie, które obiegło, jak się okazuje, cały świat. Oczywiście naraziłam się wielu osobom w Los Angeles takim materiałem. Ale taka jest cena pisania tekstów insiderskich. I trzeba trochę odwagi. Dziennikarze cały czas wszystkim się narażają. Bardziej narażam się myśliwym czy Ministerstwu Środowiska. Więc na pewno nie będę się przejmować ewentualnym zakazem wstępu na imprezy w USA. A miłą nagrodą są zaproszenia udzielenia wywiadów w światowych telewizjach.

A post shared by Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin) on

ZOBACZ TEŻ:

Kinga Rusin pokazała się TOPLESS na Instagramie. Dziennikarka ma pewną prośbę do fanów

Kinga Rusin apeluje, by PRZESTAĆ kupować plastikowe kwiaty. Jedni się zgadzają inni bulwersują!

Magda Gessler w konflikcie z Kingą Rusin, a wszystko z powodu przypraw!

Adele, Kinga Rusin/fot. Instagram/kingarusin

scena z: Kinga Rusin, SK:, , fot. Niemiec/AKPA

Kinga Rusin/fot. AKPA