Lewandowscy pokłócili się o dzieci w restauracji: “Robert to usłyszał i się wkurzył”
Anna Lewandowska może pochwalić się swoją pierwszą biografią autorstwa Moniki Sobień Górskiej “Imperium Lewandowska”. Książka obnaża wiele faktów na jej temat, jak na przykład bliska osoba z otoczenia trenerki stwierdziła, że “bywa czasem oderwana od rzeczywistości i jest uzależniona od Instagrama”.
Anna Lewandowska po latach wybaczyła ojcu. W „nagrodę” spotkał ją cud!
Anna Lewandowska o kłótni z mężem
Teraz do sieci trafił fragment książki, jak Lewandowscy pokłócili się w restauracji, co jest bardzo zaskakujące, bo do tej pory byli wręcz nieskazitelni.
Anna Lewandowska w rozmowie z Moniką Sobień Górską opowiedziała o wychowywaniu córek: sześcioletniej Klary i trzyletniej Laury. Zdradza, że to ona ulega częściej dzieciom, a Robert jest nieco surowszy, co powoduje wiele spięć pomiędzy nimi.
Ostatnio pokłóciliśmy się o to, czy dawać dzieciom smartfona przy stole, żeby obejrzały sobie bajki. Poszliśmy w osiem osób do restauracji. Powiedziałam do koleżanek: “Dziewczyny, na piętnaście minut włączam dzieciom bajkę, nie spały, więc są marudne, a chcę chwilę spokojnie z wami porozmawiać” – zdradza w Anna Lewandowska.
Jej zachowanie nie spodobało się piłkarzowi: “Robert to usłyszał i się wkurzył. “Po co dajesz telefon przy stole, powinny z nami spędzać czas, rozmawiać”.
WTF! Anna Lewandowska kibicuje mężowi w koszulce… z literówką?
Ania zauważa, że każda z ich koleżanek w towarzystwie miała pomoc męża przy dzieciach, a Robert nie jest osobą, która może non stop biegać za dziećmi w restauracji:
Bo by go inni goście zamęczyli o zdjęcia, autografy. Ja to rozumiem. Ale po prostu czasem chcę odpuścić – tłumaczy.
Lewa przyznaje, że czasem chce odpuścić i iść na łatwiznę, bo nie zawsze można być idealnym rodzicem:
Robert teoretycznie ma rację. Bajki przy stole na tablecie to nic dobrego dla dziecka, ale życie nie jest idealne. Jak czekamy na jedzenie, wolę pozwolić im obejrzeć bajkę i w tym czasie porozmawiać. Potem i tak ja muszę je wziąć, przewinąć jedną, pójść siku z drugą, w tym czasie ta pierwsza już marudzi i tak w kółko. Ale Robert jest tu twardy – dodała Lewandowska.




a ja sie wkurzylam na marke herbaty Lipton, juz gorszej rzeczy zrobic nie mogli, tak lekcewazyc polska klientele , bleeeeeee
Kocham moje dziecko ale dla mnie rodzicielstwo to tortura, jednak nigdy nie dawalam telefonu przy stole w restauracji do ogladania bajki. Raz ze to nie kulturalne zachowanie i moze przeszkadzac innym osobom, dwa, ze dzieciak musi sie uczyc zachowywac odpowiednio a nie byc wyciszany gapieniem sie w telefon