UOKiK bierze się za influencerów. Maffashion, Kaczorowska, Siwiec… mają się czego bać?
UOKiK, czyli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od września sprawdza influencerów, czy dopuścili się kryptoreklam, czyli czy promują “scam” (red. oszustwo) i wprowadzają konsumentów w błąd.
UOKiK prześwietla reklamy influencerów
Prezes UOKiK-u Tomasz Chróstny przygląda się działalności reklamowej influencerów w social-mediach. W pierwszym etapie urząd przyglądał się, czy influencerzy oznaczają reklamy jako post sponsorowany.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny przygląda się działalności reklamowej influencerów w mediach społecznościowych. W pierwszej kolejności wątpliwości wzbudziło nieoznaczanie postów reklamowych jako sponsorowane – o czym informowaliśmy we wrześniu. W toku postępowania wielu twórców zaczęło oznaczać poprawnie swoje materiały – konsument w wielu przypadkach już wie, że ma do czynienia z reklamą – czytamy w oświadczeniu
Klaudia Halejcio pozuje w salonie. „Patrzę w te Twoje okno i odpoczywam”
Teraz prześwietlają, co i jak reklamują influencerzy, czy nie dopuszczają się do promocji tzw. scamu. Tomasz Chróstny, prezes UOKiK tłumaczy:
Rozpocząłem postępowanie wyjaśniające, które ma ustalić zaangażowanie influencerów w promowaniu scamu. Sprawdzimy, czy twórcy weryfikują oferty komercyjnej współpracy i jak się zachowują, gdy zostaną wykryte nieprawidłowości, w tym czy wycofują się z reklamowania produktu bądź oferują naprawę szkody swoim followersom. Nie można bezrefleksyjnie decydować się na wątpliwą współpracę tylko z pobudek finansowych. Każdy influencer powinien przestrzegać prawa przy promowaniu produktu bądź usługi oraz brać odpowiedzialność za swoje działania.
Ostatnio głośno było o reklamowaniu bezprzewodowych słuchawek Hypepods, które tak naprawdę były ściągnięte z Aliexpress za 1$. Firma po kampanii influencerów zapadła się pod ziemię, przez co konsumenci nie mogli zwrócić towaru, ani ich zareklamować. Podobnie było też z ogrzewanymi rajstopami i proszkiem do wybielania zębów, który okazał się niebezpieczny.
Sara Boruc wbija szpilę między innymi Maffashion i Małgorzacie Rozenek!
UOKiK także wyjaśnił dokładnie, na czym polega tzw. scam oraz podał jeden z przykładów takiego działania:
Scam to działanie, którego celem jest wprowadzenie w błąd – jest to np. informowanie o nieistniejących promocjach, ukrywanie istotnych cech produktu, niesłuszne wyolbrzymianie właściwości lub przeznaczenia reklamowanego produktu czy oferowanie rzeczy szkodliwych bądź niebezpiecznych dla zdrowia. Przykładowo, influencer w zamian za wynagrodzenie zachwala produkt, informując, że ma on mocno obniżoną cenę – np. z 600 zł na 150 zł. Tymczasem okazuje się, że promocja cenowa była fałszywa, a dodatkowo osoby, które złożyły zamówienie, nie otrzymują produktu lub dostarczony wyrób jest gorszej jakości, niż wskazywał na to twórca na swoim kanale w mediach społecznościowych – wyjaśnia UOKiK.
Co myślicie o tym? Który influencer może czuć się najbardziej zagrożony? Piszcie w komentarzach!
Nareszcie, zbyt pozno moim zdaniem…
Kaczor i bohosiewicz dwa największe dziadostwa na insta
Siwiec to powinna mieć urząd skarbowy na głowie